Asset Publisher Asset Publisher

Gatunki obce w naszych lasach

Nasiona roślin niesione przez wiatr, naturalnie migrujące – nic w tym dziwnego, lecz warto zastanowić się, co się dzieje, kiedy to człowiek pomaga i przenosi gatunki daleko poza obszar ich naturalnego występowania (co prawda nie zawsze robi to w sposób świadomy)? To właśnie wtedy, często w sposób niezamierzony, doprowadzamy do zjawiska, które fachowo nazywamy inwazyjnością.

Czym są gatunki obce ekspansywnie zachowujące się w nowym środowisku (zwane też inwazyjnymi)? Najprościej mówiąc, są to organizmy wprowadzone przez człowieka poza zasięg ich naturalnego występowania (np. na inny kontynent), gdzie stanowią zagrożenie dla istniejącej tam fauny lub flory, konkurując z gatunkami miejscowymi o niszę ekologiczną, a także przyczyniając się do wyginięcia niektórych gatunków miejscowych. Mówiąc „gatunek obcy” możemy pomyśleć o różnych egzotycznych, hodowlanych i rzadko spotykanych w naturze zwierzętach i roślinach. Jednak musimy zdać sobie sprawę, że z wieloma z nich spotykamy się na co dzień. Ziemniaki, pomidory, kukurydza (jako część naszego posiłku), dęby czerwone w polskich parkach, robinia akacjowa spotykana w trakcie leśnych wędrówek, bażanty, daniele – tak, to tylko kilka przykładowych gatunków roślin i zwierząt, które nie od zawsze obecne były Polsce. Zatem podstawowym kryterium rozróżniającym gatunki rodzime i obce jest to, czy ich występowanie na danym obszarze jest wynikiem procesów naturalnych, czy też jest wynikiem działalności człowieka. Nie powinniśmy jednak uznawać za gatunki obce zwierząt, które o własnych siłach przesiedliły się z innych miejsc, pierwotnie dla nich naturalnych. Należy również wspomnieć, że czas który minął od introdukowania danego gatunku, nie wpływa na zmianę statusu z obcego na rodzimy, np. w Polsce takimi gatunkami m.in. są karp (introdukowany w XII wieku) i daniel (introdukowany w XIII wieku).

Choć miło jest korzystać z walorów smakowych introdukowanych warzyw oraz z podziwiania dzikich zwierząt, zdarzyć się może, że zapomnimy o fakcie, że są to dla naszego kraju (dla rodzimych ekosystemów) gatunki obce i nie zawsze pożądane. Zdarza się też, że człowiek traci kontrolę nad wielkością populacji takiego gatunku, co nie rzadko może stwarzać zagrożenia natury ekologicznej (np. wypieranie gatunków rodzimych przez gatunki introdukowane).

Ciekawym przykładem gatunku, który przybył do nas bez naszej wiedzy jest racicznica zmienna (Dreissena polymorpha). Małż „przywędrował” do nas prawdopodobnie w zbiornikach balastowych statków rzecznych. Przemyciliśmy go (w sposób całkowicie nieświadomy) do naszego kraju ze strefy Morza Kaspijskiego i Czarnego. Obecnie traktowany jest jako gatunek uciążliwy, co przejawia się poprzez osadzanie się (osiedlanie) na/w instalacjach wodnych. Jego zamiłowanie do osiedlania się na tychże instalacjach stało się niemałym i kosztownym do usunięcia problemem w wielu aglomeracjach miejskich.

Introdukcja obcych gatunków niekiedy bywa zjawiskiem pozytywnym (choćby sprowadzenie niektórych warzyw, ziół itp.), lecz należy zawsze pamiętać o jej negatywnych skutkach, w szczególności spowodowanych przez lekkomyślność hodowców i hobbystów gatunków mniej lub bardziej egzotycznych. Uciekające z klatek i terrariów zwierzęta nie zawsze radzą sobie w naszym klimacie bez pomocy i opieki swoich właścicieli. Lecz niektórym z gatunków się to udaje. Co więcej, radzą sobie na tyle dobrze, że stają się gatunkami inwazyjnymi, poważnie zagrażającymi naszej rodzimej przyrodzie. Poniżej prezentujemy trzy popularne gatunki, z którymi większość z nas spotkała się twarzą w twarz.

  1. Norka amerykańska – zw. Wizonem amerykańskim (Neovison vison) – sprowadzona do Europy w latach 50-tych XX w. jako hodowlane zwierzę futerkowe. W Polsce mogła bez problemu zająć pustą niszę ekologiczną po rodzimej norce europejskiej (Mustela lutreola), która wyginęła w naszym kraju w XX wieku. Dzisiejsza populacja obejmująca swym zasięgiem znaczną część Europy powstała z osobników zbiegłych z ferm hodowlanych. Norka ta jest szczególnie niebezpiecznym inwazyjnym gatunkiem obcym, który nie ma u nas naturalnych wrogów. Świetnie pływa (m. in. dzięki błonie między palcami tylnych nóg) i wspina się na drzewa. W jej menu znajduje się przede wszystkim mięso – z dzikim apetytem zjada ryby, żaby, ptaki, ich jaja, a nawet zające i piżmaki (choć nie pogardzi również np. rakami czy owadami). Dzień spędza w swoich norach, za to bardzo aktywna jest w nocy. Prowadzi samotny tryb życia; ich samotnictwo rozwinięte siest do tego stopnia, że są agresywne nawet w stosunku do innego osobnika swojego gatunku.

 

  1. Szop pracz (Procyon lotor) – Ze względu na ciekawy wygląd i swój spryt chętnie był trzymany w charakterze domowego pupila i żyw ej maskotki. Niestety, poprzez nieodpowiedzialność właścicieli (bądź celowe wypuszczanie szopów na wolność) szop pracz z miłego zwierzaka stał się zagrożeniem rodzimej różnorodności biologicznej. Obecnie w Polsce najliczniejszy w województwach lubuskim i zachodniopomorskim. Podobnie jak norka amerykańska stanowi zagrożenie dla ptaków. Jego zręczność sprawiająca, że potrafi wspinać się na drzewa, czyni z niego groźniejszego drapieżnika od lisa. Obecność szopa pracza w ekosystemach utrudnia próby przywracania/reintrodukcji gatunków ginących, np. głuszców, jarząbków i cietrzewi. Walkę z tym zwierzęciem utrudnia fakt, że jedynym naturalnym wrogiem szopa pracza jest … człowiek.
  2. Żółw czerwonolicy (Trachemys scripta elegans) – niepozorny i dobrze znany z akwariów i sklepów zoologicznych żółw jest dziś uznawany za jeden ze 100 najniebezpieczniejszych obcych gatunków inwazyjnych na świecie. Za wsiedlenia tego gatunku na naszych terenach odpowiedzialni są ich właśni właściciele, czyli osoby hodujące te żółwie w domowych terrariach. W 1997 roku UE wprowadziła zakaz importu żółwi czerwonolicych i malowanych. Od 2012 roku przetrzymywanie, hodowla, rozmnażanie, oferowanie do sprzedaży i zbywanie tego gatunku jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu zezwolenia właściwego regionalnego dyrektora ochrony środowiska (art. 120 ust. 2 pkt 2 ustawy o ochronie przyrody)[6].

CZY WIESZ, ŻE:

  • Ustawa o ochronie przyrody reguluje kwestie gatunków obcych? Wprowadza ona obowiązek uzyskania zezwolenia na wwożenie z zagranicy obcych gatunków, które w razie uwolnienia do naszego środowiska mogą zagrozić rodzimym gatunkom.
  • Komisja Europejska szacuje, że łączna wartość szkód i kosztów zwalczania gatunków obcych w granicach Unii Europejskiej oscyluje około 12 mld złoty rocznie!!!
  • Usuwanie 30ha barszczu Sosnowskiego (Heracleum sosnowskyi Manden) w otulinie Parku Narodowego Gór Stołowych to koszt około 400 tys. zł rocznie?!

Autor tekstu: Daniel Sosnowski